Krótki list do Was

Głowa, Moje życie, 21 listopada 2017

<

p style=”text-align: justify;”>
Cześć Wam, czytelnicy i czytelniczki bloga. Piszę ostatnio straszliwie rzadko, ale bynajmniej nie dlatego, że straciłam serce do pisania, czy do bloga. W ostatnim czasie w moim życiu działo się sporo i wydarzyło się bardzo wiele rzeczy, które musiałam sobie poukładać w głowie i w sercu, żeby wiedzieć, jaki mam do nich stosunek i co one dla mnie znaczą.

<

p style=”text-align: justify;”>
Ostatnie pół roku upłynęło mi pod znakiem bardzo intensywnej pracy, która często pochłaniała mi sporo czasu wolnego i nieco zabierała czas na myślenie o tym, co się ze mną dzieje. To poskutkowało paskudnym sampoczuciem, od którego zaczęłam uciekać nie tylko w moją “ukochaną” używkę, ale i w sen. Potrafiłam przesypiać całe popołudnia i wczesne wieczory, by potem siedzieć do 2:00-3:00 z Krzysiem, który późno wraca z pracy. Rano praca, w dzień praca, po południu praca, potem znowu sen, funkcjonowanie, sen i praca. Po pewnym czasie zorientowałam się, że to dla mnie pułapka, z której nie potrafię się wydostać. Poza tym, za bardzo przypominało mi to najmroczniejsze czasy depresji i odcinania się od świata zamienianiem nocy z dniem, snem, ucieczką w seriale i książki. Poczułam, że nie widzę nadziei na to, by coś mogło się zmienić bez zrobienia czegoś trochę wbrew sobie, by tylko pobudzić się jakoś do życia.

<

p style=”text-align: justify;”>
Ostatnie tygodnie poświęciłam na poszukiwaniu pomocy. Trafiłam do psychoterapeutki, która – choć bardzo miła – zaproponowała mi rozwiązanie, którego nie chciałam. Szukałam więc dalej i… poskutkowało. Podjęłam decyzję o podjęciu nowej terapii, o której myślałam już dużo wcześniej, ale rozeszło się po kościach. Tym razem się nie rozejdzie – złożyłam swój podpis na odpowiednim świstku papieru i od stycznia zaczynam terapię grupową (dla moich ukochanych czytelników poszukujących: wybrałam metodę behawioralno-poznawczą).

<

p style=”text-align: justify;”>
Kiedy podjęłam tę decyzję, w moim sercu i umyśle zagościła od dawna nieobecna nadzieja. Na to, że sobie wreszcie poradzę z największym problemem. Jestem podekscytowana nadchodzącą pracą nad sobą, nowymi metodami, ale także ludźmi, których niebawem poznam, a którzy będą mieli problemy podobne do moich, choć pewnie grupa będzie bardzo różnorodna. 

<

p style=”text-align: justify;”>
Na razie uczę organizm jedzenia śniadań i po raz pierwszy nie dlatego, że tak mówi dieta, ale dlatego, żeby nauczyć się jeść fizjologicznie, a nie kompulsywnie. Wymaga to ode mnie sporo wysiłku, bo w dniu pracowym, śniadanie to dla mnie mordęga.

<

p style=”text-align: justify;”>
Co do diety – nie szaleję, ale oddałam się w ręce słynnego w niektórych kręgach Doktora Filipa, który jest odpowiedzialny za drugi powiew nadziei w ostatnim czasie.

<

p style=”text-align: justify;”>
Nie jestem nastawiona entuzjastycznie do niczego, bo na koncie mam setki porażek – zarówno tych publicznych i deklarowanych, jak i tych osobistych, intymnych. Pozwoliłam sobie jedynie usłyszeć swój wewnętrzny głos, który cicho, ale stanowczo i niezmiennie od kilku miesięcy mówi mi Chcę z tym skończyć. Bardzo chcę z tym skończyć. Nie chcę tak dłużej żyć.

<

p style=”text-align: justify;”>
Niezadowolenie z siebie i z tego, jak prowadzę swoje życie, jak go nie przeżywam, jak je marnuję, odebrało mi każdą i jakąkolwiek potencjalną radość. Z wakacji, z ważnych wydarzeń, z zawodowych kwestii. Odebrało mi pewność siebie, poczucie, że jestem wystarczająco dobra dla moich bliskich. A przecież tyle się dzieje i niebawem grono moich najbliższych osób powiększy się o dwie nowe maleńkie osóbki, a ja chcę się tym cieszyć.

<

p style=”text-align: justify;”>
2017 rok to dla mnie trudny rok, choć rok pełen wielkich zmian. Zmian na lepsze, choć czasem to były i są zmiany trudne i wymagające mnóstwa pracy. A ja się pracy nie boję. I marzę o satysfakcji z tego, co będzie mi się udawało po kolei osiągać. Cieszę się też dlatego, że siłą rzeczy, pracując nad sobą, będę mieć znów mnóstwo obserwacji na temat siebie, świata i różnych zasad, o których nie miałam pojęcia, więc liczę na to, że blog tylko z tego skorzysta.

<

p style=”text-align: justify;”>
A dziś wieczorem, chcę Wam powiedzieć:

<

p style=”text-align: justify;”>
Jestem Justyna, mam 31 lat i ogarniam swoje życie.

Kategorie: ,