Kac i dobry punkt odniesienia

Blog, 18 października 2014

dialogi

Nie mam gdzie zapisywać i publikować dialogów, które zapadły mi w pamięć, więc rozpoczynam niniejszym cykl z fragmentami rozmów, które mnie rozbawiły, albo ujęły.

Rzecz się dzieje przy śniadaniu dość skacowanego towarzystwa, po urodzinach mojego szwagra – Daniela.

Victor: Mój tata bardzo przeżył mój wyjazd do Polski i to, że w domu został sam z mamą.
Ja: Naprawdę?
Victor: Tak. Bardzo płakał.
Daniel: A tata Victora w ogóle nie płacze… taki twardy facet.
Victor: To prawda. Ja go widziałem w życiu dwa razy jak płakał: właśnie wtedy, a wcześniej, kiedy umarł polski papież.
Daniel: No, ja też płakałem jak umarł.
Judyta: No, mi też było bardzo smutno.
Victor: Bo to był super człowiek…
Daniel: Niesamowity, w ogóle taki wyjątkowy… – Tutaj złapała go chwila zamyślenia i naprawdę poważnej zadumy. – Ja go lubiłem na równi z Ojcem Mateuszem.

Jeszcze raz: wszystkiego najlepszego wrażliwy szwagierku :)

Kategorie: